Złota Jedenastka

Euro 2012 powoli się koko-kończy. Nasi piłkarze jak zwykle nie zaskoczyli i zajęli pierwsze miejsce od końca („Odwróć tabelę! Ej kurwa nasi na czele!„). Z tej okazji postanowiliśmy stworzyć oldskulową jedenastkę złożoną z najlepszych polskich piłkarzy z przełomu lat dziewięćdziesiątych i dwutysięcznych. Młodszym czytelnikom, aby nie przeżyli szoku kulturowego, należy przypomnieć, że wówczas reprezentant Polski bynajmniej nie występował w reklamach Hugo Bossa i nie używał w rozmowach z dziennikarzami słów „aczkolwiek” czy „jednakże”. Podstawą gry w kadrze była za to mocna wątroba i braki w uzębieniu.

Trener:

Janusz Wójcik – Nie mogło być inaczej. Janusz Wójcik, ksywa „Wójt” , autor kultowego zawołania „Panowie! Kiełbasy do góry i ładujemy frajerów w dupę!” Trener Wójcik jak prawdziwy Polak lubi sobie wypić i nic dziwnego, że na zgrupowaniach chłopaki go kochali, a najbardziej Wojtek Kowalczyk (patrz dalej). Trzeba tylko pamiętać, żeby zawsze bidon trenera Wójcika oznaczać specjalnym plastrem. Jak razu pewnego piłkarz Krzysztof Ratajczyk przez pomyłkę w trakcie meczu łyknął z bidonu trenera, to po selekcjonerskich 40% o mało nie trzeba go było reanimować.

Bramkarz:

Janusz Jojko – Na bramkę stawiamy sprawdzonego ligowego rutyniarza. Ten były bramkarz GKS Katowice wprawdzie lubił sprzedawać mecze, jednak w rozgrywkach reprezentacyjnych na ogół meczy się nie sprzedaje, zatem nie grozi nam raczej ze strony Pana Janusza taki sabotaż jak na filmiku poniżej.

Ponadto, w drużynie reprezentacji powinien być przynajmniej jeden rodowity Ślązak. No to mamy jednego na budzie.

Obrona:

Krzysztof Ratajczyk – Pierwszy, ale nie ostatni w naszym zestawieniu były zawodnik klubu Legia Pany. Pan Krzysztof słynął z kolczyka, zadziornej gry i aparycji bandziora budzącego grozę w szeregach rywali. Ponadto, po wódzie lubił wszczynać awantury. Onegdaj na zimowym zgrupowaniu w Spale, po jednej z wieczornych libacji rzucił telewizorem w kolegę z drużyny – Marka Jóźwiaka, jednak ten, robiąc skuteczny unik, sprawił, że telewizor z hukiem wyjebał przez okno o bruk kilka pięter niżej.

Tomasz Hajto – Tomasz Hajto zawsze palił się do gry. W trakcie pobytu w Reichu tak się palił, że aż skazano go za nielegalny przemyt ruskich fajek na 2 lata w zawiasach i milion euro grzywny. Ponadto, Pan Tomek na boisku nie przebaczał wychodząc z daleko słusznej koncepcji, że piłka może przejść, ale przeciwnik już niekoniecznie. Bolące łydki lalusiów z Portugalii do dziś dostają skurczów na wspomnienie „górala” z Makowa Podhalańskiego.

Jacek Wiśniewski – Jeżeli Krzysztof Ratajczyk budzi trwogę, to co dopiero powiedzieć o Jacku Wiśniewskim? Pan Jacek już za sam ryj, z automatu powinien dostać 5 lat pierdla i to jest, obok waleczności, jego główna zaleta. Choć całą karierę spędził w średniakach z dolnych rejonów naszej Ekstraklasy i nigdy nie grał w reprezentacji, nie mamy wątpliwości, że świetnie wkomponowałby się w linię obrony.

Pomoc:

Piotr Świerczewski – Pseudonim „Świr” bynajmniej nie został mu przyznany na wyrost. Jak kiedyś trzeba było uciszyć dziennikarską krytykę, to Świr wziął sobie to do serca tak mocno, że dziennikarz Przeglądu Sportowego wylądował w szpitalu ze wstrząsem mózgu. Także ze Świrem w składzie o dobrą prasę nie musimy się martwić.

Adam Ledwoń – Tragicznie zmarły piłkarz rodem z Opolszczyzny, który zarówno na boisku jak i najwyraźniej poza nim się nie pierdolił. Dla nas najważniejsze, że na boisku samobójów nie strzelał. Posiadacz wymownego pseudonimu „Łokietek”, bo niejeden nos rywala przeżył bliskie spotkanie trzeciego stopnia z jego łokciem.

Jacek Krzynówek – Na lewej stronie nasz skrzydłowy o urodzie pomnika z Wyspy Wielkanocnej. W każdej bowiem drużynie oprócz walczaków potrzebni są rozgrywający. W porównaniu do reszty ekipy Pan Jacek to prawie anioł i wzór do naśladowania, więc przyda się też chociażby po to, żeby ogarniać towarzystwo.

Leszek Pisz – Drugi w naszym zestawieniu były piłkarz klubu Legia Pany. Nie dziwią zatem jego słynne słowa o grze w warszawskim zespole – „Paliliśmy, piliśmy i robiliśmy wszystko to, czego nie powinni robić wyczynowi sportowcy”, bo wiadomo było, że akurat w Legii nie było miejsca dla „nażelowanych pizdusiów”. Leszek Pisz, jak na prawdziwego polskiego piłkarza z krwi i kości przystało, miał sumiaste wąsy i krzaczaste brwi. Ponadto, co jak co, ale przyjebać gałę z rzutu wolnego to on umiał, więc przyda się do naszej niezbyt zaawansowanej technicznie drużyny.

Atak:

Wojciech Kowalczyk – W naszej ekipie nie może zabraknąć uroczego Pana Wojtka prosto z warszawskiego Bródna. Kowal ponadto był, jest i po wsze czasy będzie ulubieńcem trenera Wójcika, który bez niego nawet nie zaczyna „połówki”. Nieważne czy akurat meczu czy gorzały. Kowal – kolejny były legionista w składzie – zasłynął również z twierdzenia, że dobry piłkarz pić po prostu musi. Kowal pił i wielkim piłkarzem był, a nawet na emeryturze ciągle nim jest, przynajmniej według reprezentatywnej grupy mieszkańców Bródna zbliżonej do sklepu monopolowego. Zapytajcie zresztą na którymkolwiek z tamtejszych osiedlowych boisk, a na pewno usłyszycie, że Kowal jest Bogiem.

Marek Citko – Wiadomo, w zasadzie żadnego szerszego uzasadnienia być nie musi, gdyż Marek Citko zasłużył sobie kiedyś nawet na odrębny tekst. Kultowy piłkarz łódzkiego Widzewa wzbudzał przez krótką chwilę tak wielkie emocje, że ukuto nawet termin Citkomania. Jak na parszywy los polskiego piłkarza przystało, jego wspaniale rozpoczętą karierę błyskawicznie zniszczyły kontuzje. Ale i tak łapie się do naszego składu bez problemu. Ponadto, będzie równowaga „dobrego” Citki dla „złego” Kowala.


Emmanuel Olisadebe Dobri mudzin z Afrika

Nie będzie dobrej drużyny bez przynajmniej jednego murzyna, więc na szpicę dajemy Emsiego. Popularny Czarnecki był pierwszym naturalizowanym piłkarzem w naszej reprezentacji przecierając szlak dla wszystkich późniejszych Rokerów Perejro, Perquisów i innych Boeniszów. Zatem oprócz strzelania goli dodaje naszemu dream teamowi dobrego PRu. Znak szczególny – niechęć do bananów, po tym jak w ten osobliwy sposób, witała go publika na większości stadionów w trakcie ligowej młócki. Ale ogólnie to nieprawda, że Polacy rasiści, nieprawda.

Rezerwowi:

Grzegorz „Szamo” Szamotulski, Kazio Węgrzyn, Tomasz Iwan, Sławomir Majak, Kenneth Zeigbo (specjalnie na cele tego wpisu naturalizowany).

Reklamy