It’s True That We Love One Another

Ostatnio wróciliśmy do White Stripes, już wkrótce albumowi „Elephant” strzeli dycha. Dużo się wydarzyło przez ten czas. Jack przeleciał m.in. Kate Moss, Karen Elson, Renee Zellweger i Alison Mosshart. W końcu dowiedzieliśmy się, że Meg wcale nie była siostrą Jack’a, tylko (uwaga spoiler) jego żoną!

U nas też coś się zmieniło, chyba wybraliśmy nasz ulubiony utwór z płyty „Elephant”.

Justine Frischmann


To za tą dziewczyną szaleli Damon Albarn i Brett Anderson. Justine nie dbała o uzębienie i trochę przypominała chłopca. Miała też zespół, pamiętacie?

Zawsze ignorowaliśmy Elastikę, bo bez „Dana Abnormala”, Frischmann byłaby tylko frontmanką średniego bandu, który osiągnął mistrzostwo w podkradaniu linii basu starszym.

Jeśli jednak znudziły was piosenki Blur, Oasis i Suede, sięgnijcie po debiut „Elastica”.

Rysiek z Klanu – Working Class Hero

Pozostajemy w klimacie funeralno-rozliczeniowym. Dziś opłakujemy bohatera naszych czasów – Ryszarda Lubicza z Klanu. Ryszard Lubicz zmarł przedwcześnie w wieku lat 52. Lekarze stwierdzili zgon wskutek urazu czaszkowo-mózgowego i śmierci pnia mózgu znaczy Rysiek wyrżnął łbem o szpitalną posadzkę. Jak prawdziwy bohater, chwilę przed śmiercią usiłował powstrzymać złodzieja…

Ryszard Lubicz w zamierzeniu twórców Klanu był niezbyt ogarniętym szaraczkiem z klasy średniej niższej z warszawskiego Ursynowa. Jak na everymana przystało, Ryszard w trakcie swojego przeciętnego i nudnego życia m.in. złapał pedofila, odbił porwaną dziewczynę z burdelu, miał porachunki z mafią oraz wygrał samochód w audiotele. Ale wróćmy do początków.

Najpierw Ryszard był nieudacznikiem, który nie mógł znaleźć normalnej pracy. Jako jedyny z rodziny LuBitch, nie skończył bowiem studiów. Jak wiadomo serial Klan posługuje się bardzo prostą, nieprzystającą do rzeczywistości logiką, toteż jak nie masz wyższego wykształcenia to jesteś nieukiem bez pracy. Klepał więc Rysiek słodką biedę z małżonką Grażynką, aż w końcu Pan Bóg, rękoma scenarzystów, postanowił się zlitować nad Rysiem i zrzucił mu samochód poprzez rzeczone audiotele.

Od tego czasu, trochę się „Ryśkom” w kwestiach materialnych poprawiło, bo Rychu zaczął jeździć na taryfie. Oczami wyobraźni widzimy Ryszarda jak kroi swych zagranicznych pasażerów na kursie z Okęcia, czym później chełpi się Grażynce w alkowie. Widzimy również, jak nieznośnie narzeka niczym Robert De Niro w Taxi Driverze jak chujowy jest ten kraj, politycy łżą, a młodzież tylko się kurwi i odurza alkoholem oraz narkotykami. Tych i innych rzeczy naturalnie w Klanie nie było, bo w Klanie nie ma polityki, a papierosy i alkohol są tylko dla degeneratów.

W życiu prywatnym Ryszarda również z górki nie było, chyba że mowa o locie na ryj. Rychu mimo wysiłków długo nie mógł się dorobić własnych bachorów (widok kopulującego Ryszarda??). W związku z tym, przygarnął z Grażynką dwójkę w drodze adopcji, ale wtedy Pan Bóg, rękoma scenarzystów, znów postanowił splatać mu figla. I jeb z dzidy! W końcu, którejś nocy Ryszard trafił w dziesiątkę, czego efektem 9-miesięcy później był kolejny bachor. Wesoła gromadka „ryśkowa” rosła i rosła, a głównym zadaniem Ryśka stało się wydawanie im poleceń o konieczności umycia rączek (nie wnikamy czym one tak zawsze były ujebane), pomaganiu w zdejmowaniu i zakładaniu kurtek oraz wołaniu do stołu na obiad. I pewnie tak by ta ferajna siadała do tego stołu jeszcze przez kolejne trzy tysiące odcinków, gdyby Rysiek nie kopnął w kalendarz, odchodząc do krainy, gdzie rączki są zawsze umyte, a kurtki prawidłowo powieszone na wieszakach.

Mamy problem z Ryśkiem. Wiadomo, że to uosobienie niemal wszystkiego, czym gardzimy, ale jednak gość ten był tak po ludzku dobry, więc nie ma się co znowu tak naśmiewać z kogoś kto towarzyszył nam przez pół życia. Wreszcie to właśnie Ryszard jako jedyny z serialu Klan stworzył kreację, która weszła do popkultury i ma nawet swój profil na Wikipedii. Jest to osiągnięcie biorąc pod uwagę konkurencję w postacie Kai-Chinki Czikulinki-Paschalskiej czy gościa od reklamy Knorra.