Beverly Hills 90210

Dziś rzecz absolutnie kultowa. Serial, który poczynił, kto wie, może nawet największe zasługi na polu krzewienia prozachodnich postaw obyczajowo-światopoglądowych wśród polskiej młodzieży.

Wiadomo, że Beverly Hills oglądało się przede wszystkim dla Brendy/Kelly (chłopacy), Dylana (dziewczyny) oraz metalowych szafeczek z koledżu, zamykanych na szyfr. Więc gapiliśmy się jak te lemury w telewizor i jak te dzieci przyklejeni nosem do szyby cukierni śledziliśmy losy paczki znajomych z ekskluzywnej szkoły w LA. Nie wiedzieć czemu, większość z nas utożsamiała się z bohaterami Beverly Hills co musiało przynajmniej trochę zakrawać na kpinę. Realia siermiężnych, wiecznie brudnych i dość ponurych podstawówek, do których uczęszczaliśmy nijak się bowiem miały do cudownej, nowoczesnej szkoły z wiecznie słonecznej Kalifornii.

Żarty na bok, bo temat tylko z pozoru błahy. Poza śmieszno-sentymentalną wycieczką do szkolnej młodości, nie sposób nie zauważyć, że ten serial niósł coś więcej niż tylko lepiej lub gorzej opowiedzianą fabułę. Misją Beverly Hills była również pośrednia kulturowa ekspansja amerykańskiego stylu życia. Te wszystkie zasady i otoczka związków damsko-męskich, koncepcja przynależność do paczki, sposoby spędzania wolnego czasu chłonęliśmy jak gąbka i później, czasem – to prawda – nieudolnie przeszczepialiśmy na lokalny grunt. U „nas” była wieczna kontestacja szkoły jako instytucji z natury złej, głupiej i nieżyciowej, „tam” placówka przyjazna uczniom, rozwijająca talenty  i przygotowująca do prawdziwego życia. Wreszcie stosunki z rodzicami. Jeżeli trzeba by wskazać dwa główne źródła naszej wiedzy o tym jacy powinni być idealni rodzice, to najpierw powiemy, że inni niż nasi właśni, a potem że tacy jak rodzice Brendy i Brandona. Przecież rozmowy rodziny Walsch’ów to była dla nas jakaś czysta abstrakcja i purnonsens. Nam zasłaniano oczy na filmie w trakcie scen erotycznych, tam dyskutowano o metodach antykoncepcji. U nas matka dzieliła ścierą po dupie za wybryki w szkole, tam merytoryczna dyskusja, o tym co w życiu ważne. Come on! Gdyby nasz rodzic zachowywał się w taki sposób, to z miejsca byśmy zbaranieli i zasadnie zapytali czy wszystko z nim w porządku.

Beverly Hills 90210, jak wiele innych elementów popkultury, było dla nas istotnym źródłem wiedzy na tematy życiowe, skutecznie zastępując w tym zakresie pedagogów i rodziców. Czy było do dla nas dobre, to do trudno powiedzieć, ale kto dorastał w latach 90-tych ten wie, że takie to po prostu były czasy, gdzie jak coś było amerykańskie to po prostu z definicji musiało być lepsze.